sobota, 29 sierpnia 2026

Czy znajdę Cię? - Jutro

 




„Nie wiedziałem, co przyniesie jutro. Po raz pierwszy jednak nie bałem się go."

Kolejny dzień razem. Podeszłam do niego, lekko zmierzwiłem blondy włosy. Jego spokojny, regularny oddech sprawił, że czułem się spokojniejszy. Nie sprawdzałem odruchów. Tak jak Fumiko mi doradziła. Miała rację. Zaczęło mi się łatwiej żyć. Otwarłem okno w pokoju. Lekki wiaterek wpadł do pomieszczenia.
- Dzień dobry młotku. - lekko się uśmiechnąłem. Poprawiłem kołdrę i poszedłem zrobić śniadanie. Tym razem udało mi się to zrobić przed kobietą. Miałem wrażenie, że zaczęła przychodzić coraz częściej. Lekko uśmiechnąłem się pod nosem. Gdy zrobiłem jedzenie wróciłem. Usadowiłem Uzumakiego na wózku, jednak nie zapomniałem, żeby przykryć go kocem. Powoli zacząłem go karmić.
- Wiesz Naruto... tak sobie myślę, że ty chyba specjalnie milczysz. Chcesz żebym mówił za nas dwoje. To twoja zemsta za to, że jak byłeś mniejszy musiałeś mówić za mnie. Masz rację, nie byłem łatwy. - cicho się zaśmiałem. Delikatne promienie słońca oświetlały jego twarz. Wzrok uciekał tylko w znanym mu kierunku. Jednak już mi to nie przeszkadzało. Najważniejsze, że był. Słysząc, klucz w drzwiach lekko się uśmiechnąłem. Chciałem zobaczyć jej minę. Nie minęła minuta, gdy jej lekko siwą głową pojawiła się w salonie. Posłała mi groźne spojrzenie.
- Sasuke...
- Tak? - udałem niewiniątko. Jednocześnie nie przestałem karmić blondynka.
- Ukradłeś mi pracę z rana. - pogroziła mi palcem.
- A to ja już nie mogę robić śniadanek Narusiowi? - słysząc to zmarszczyła brwi. Wyszła mamrotając coś pod nosem o niewdzięcznych bachorach. Cicho się zaśmiałem. Po śniadaniu ubrałem nastolatka do wyjścia. Okryłem go grubszym kocem z powodu zimniejszego wiatru. Zacząłem martwić się lekko o nasze warzywa. Czy nic im się nie stanie? Nie zmarzną? Zaprowadziłem nas na tyły domu. Truskawki zaczęły powoli kwitnąć. Natomiast pomidory robiły się coraz większe. Czułem ogromną radość i satysfakcję. Ogród wyglądał niemal jak kiedyś, a mój wysiłek włożony w owoce i warzywa zaczynał przynosić skutki. Popatrzyłem na pustą przestrzeń w rogu ogródka.
- Może zrobić altanę? - mruknąłem cicho do siebie. Dzięki temu, nawet jakby padało mielibyśmy gdzie siedzieć i obserwować rośliny. W głowie zacząłem od razu robić projekt jak to miałoby wyglądać, jakich materiałów bym potrzebował oraz w jakiej ilości. Od razu w telefonie zamówiłem potrzebne do tego rzeczy. Najpóźniej za dwa dni powinny zostać dostarczone. Lekko się uśmiechnąłem. Odwróciłem się w stronę chłopaka. Siedział w swoim stałym miejscu. Do ogrodu po jakimś czasie przyszła Fumiko z trzema filiżankami herbaty. I została. Zaczęliśmy rozmawiać, czasem wspominać. Były chwile, gdzie milczeliśmy. Każdy był zatopiony w swoich myślach. I to nie było złe. Przyjemnie było mieć kompana do milczenia. W końcu poszła, jednak na koniec poklepała mnie po plecach. Posłałem jej ledwo zauważalny uśmiech. Zaczynałem w jej towarzystwie czuć się coraz bardziej naturalnie. Była chyba drugą osobą zaraz po Naruto. Ponownie tego dnia skierowałem na siedzącego obok mnie chłopaka. Telefon. SMS. Lekko się uśmiecham. Mama.
- Moja mama pyta co tam u ciebie młotku. Naprawdę zrobiłeś na nie wrażenie. Nic nie mówisz, a rzucasz na ludzi zaklęcia jak kiedyś. - przewróciłem oczyma. Szybko wysyłałem wiadomość. Nasza konwersacja trwała kilka minut. Żadne z nas nie wspominało o ojcu. Oboje pamiętaliśmy jak się zachowywał na ostatniej wizycie. Nie chciałem narażać Naruto na jakikolwiek stres. Bałbym się, że jego trauma może się tylko pogłębić. I prawdopodobnie moja matka to rozumiała. Fugaku nigdy nie był prostym człowiekiem. Wiele można było mu zarzucić. Jednak kiedy chodziło o rodzinę to dbał o nią. Jednak ciężko było mu zaakceptować coś innego niż jego własne poglądy. Wróciłem do pomysłu altany. W specjalnej aplikacji zacząłem robić jej projekt.
- I tutaj damy ławkę. Tylko nie wiem, czy lepiej drewnianą, czy... - przerwałem swoje rozmyślania. Uniosłem wzrok i popatrzyłem na Naruto. Przez sekundę, czy dwie czekałem na jego odpowiedź. Na jego opinię na ten temat. Nie doczekawszy się tego lekko się uśmiechnąłem.
- Przecież mi nie pomożesz co? No nic. Będziesz musiał się zdać na mój gust. Podobno gust Uchihy jest niezrównany. - na te słowa cicho się zaśmiałem i przewróciłem oczyma. Ile razy się na ten temat nasłuchałem. Zwłaszcza od dziewczyn które uważały mnie za ideał. Na te myśli parsknąłem w głowie. Wróciłem do projektu. Chciałem, aby to miejsce miało jak najwięcej zagospodarowanej przestrzeni, a jednoczenie tyle, aby spokojnie przejechać wózkiem na dane miejsce. Chciałem mu zapewnić jak najlepsze warunki. Dodałem klimatyczne oświetlenie, aby wieczorami był przyjemny klimat. Klimat który pozwoli nam spędzać długie wieczory na świeżym powietrzu. Przez chwilę patrzyłem na gotowy projekt. Altana. Ławka. Oświetlenie. Rośliny.
Wszystko zaczynało powoli wyglądać tak, jak sobie wyobrażałem. I chyba pierwszy raz od bardzo dawna planowałem coś, co miało wydarzyć się dopiero za kilka dni. Nie zastanawiałem się, czy Naruto będzie wtedy leżał tak samo jak dzisiaj. Po prostu założyłem, że będziemy tam siedzieć. Wieczorem Fumiko przyniosła do salonu herbatę. Usiadła obok nas i przez chwilę wszyscy milczeliśmy. Naruto siedział spokojnie w swoim wózku, a ja jeszcze raz otworzyłem projekt altany.
- To naprawdę ma być takie duże? - zapytała Fumiko, zaglądając mi przez ramię.
- Nie jest duża.
- Sasuke, tam zmieści się pół salonu.
- Przesadzasz.
- Oczywiście. - przewróciłem oczami.
- Chcę, żeby Naruto miał tam swobodę.
- W takim razie jest dobrze. - spojrzałem na nią.
- Naprawdę?
- Tak. Tylko nie przesadź z tymi lampkami.
- Nie przesadzę. - Fumiko spojrzała na mnie podejrzliwie.
- Już zamówiłeś?
- Tak. - westchnęła.
- Wiedziałam. -  zaśmiałem się cicho. Rozmowa zeszła na ogród. Fumiko opowiadała mi, że kiedyś jej matka również próbowała hodować pomidory i skończyło się na tym, że całe lato jedli tylko ogórki.Słuchałem jej z uśmiechem. Czasami jej przerywałem. Czasami się z nią nie zgadzałem. Innym razem po prostu słuchałem. Naruto cały czas był obok. I chyba pierwszy raz przestałem zwracać uwagę na to, że milczy. Po prostu był częścią naszej rozmowy. Kiedy Fumiko w końcu wstała, zabrała swoje rzeczy i skierowała się do drzwi.
- Dobranoc, Sasuke.
- Dobranoc. - zatrzymała się jeszcze na chwilę.
- Dobranoc, Naruto. - spojrzała na niego i uśmiechnęła się.
- Jutro sprawdzę te twoje truskawki. - kiedy drzwi się za nią zamknęły, w salonie zrobiło się cicho.Spojrzałem na Naruto.
- Widzisz? - przesunąłem telefon po stole.
- Nawet Fumiko uważa, że moja altana będzie dobra. - uśmiechnąłem się.
- Chociaż nie podoba jej się pomysł z lampkami. - przez chwilę patrzyłem na projekt.
- Jutro przyjadą materiały. - spojrzałem na niego.
- Zaczniemy ją robić. - przez chwilę milczałem.
- No dobra. Ja zacznę. Ty będziesz nadzorował. - pokręciłem głową.
- W końcu ktoś musi pilnować, żebym czegoś nie zepsuł. - nachyliłem się i poprawiłem mu koc.
- Chociaż pewnie i tak będziesz miał jakieś uwagi. - zaśmiałem się cicho. Potem oparłem się wygodniej na krześle. Za oknem ogród powoli pogrążał się w ciemności. Patrzyłem na niego przez chwilę. Jutro zaczniemy budować. I nie wiedziałem dlaczego, ale sama myśl o tym sprawiała, że czułem się dobrze.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz