wtorek, 25 sierpnia 2026

Czy znajdę Cię? - Ktoś, kto zostaje

 





„Nie zawsze możemy naprawić to, co się wydarzyło. Czasem możemy tylko zdecydować, przy kim zostaniemy."


Następnego dnia obudziłem się wcześniej niż zwykle. Nie przez Naruto. Tym razem powodem była moja mama. Miała przyjechać. Przez chwilę leżałem na wersalce i patrzyłem w sufit. Zastanawiałem się, jak to wszystko będzie wyglądało. Ostatnim razem widziała mnie w rezydencji. W miejscu, w którym dorastałem. Wśród rzeczy, które znałem od zawsze. Teraz miała zobaczyć coś zupełnie innego. Mój dom. A przynajmniej miejsce, które zacząłem za taki uważać. Podniosłem się i spojrzałem w stronę łóżka. Naruto spał. Przez chwilę patrzyłem na niego, po czym podszedłem bliżej.
-  Dzisiaj poznasz moją mamę, młotku. - nie odpowiedział. Uśmiechnąłem się lekko.
- Nie martw się. Nie pozwolę jej cię zamęczyć. - poprawiłem kołdrę. Jedna z jego nóg była lekko odkryta. Od razu ją przykryłem.
- Znowu ci zimno. - nie pamiętałem, kiedy zacząłem zauważać takie rzeczy. Kiedyś pewnie nawet nie zwróciłbym na to uwagi. Teraz wystarczyło jedno spojrzenie. Poszedłem do kuchni przygotować śniadanie. Fumiko już tam była.
- Spałeś?
- Trochę. - spojrzała na mnie znad kubka.
-Denerwujesz się.
- Nie.
- Sasuke.
- Może trochę. -uśmiechnęła się pod nosem.
- Twoja mama przyjeżdża, nie ojciec.
- Wiem.
- Więc dlaczego wyglądasz, jakbyś miał zaraz zdawać egzamin? - westchnąłem.
- Bo nie wiem, co pomyśli.
- O czym?
- O wszystkim. - wskazałem ręką na mieszkanie.
- O tym miejscu. O Naruto. O tym, że tutaj mieszkam. Fumiko odstawiła kubek.
-  A czego właściwie się boisz? - nie odpowiedziałem od razu.
- Że zobaczy, że to nie jest życie, którego dla mnie chciała.
- A jeśli zobaczy coś zupełnie innego? - spojrzałem na nią.
- Co?
- Że znalazłeś życie, którego sam chciałeś. - zamilkłem. Nie zdążyłem odpowiedzieć, ponieważ rozległ się dzwonek do drzwi. Serce zabiło mi mocniej.
- To ona.
- Wiem. - Fumiko uśmiechnęła się.
- Idź. - podszedłem do drzwi i otworzyłem. Mama stała przed nimi z niewielką torbą w dłoni.
- Cześć, Sasuke.
- Cześć, mamo. - przez chwilę tylko na siebie patrzyliśmy. Potem przytuliła mnie. Objąłem ją mocniej niż ostatnim razem.
- Dobrze cię widzieć.
- Ciebie również. - odsunęła się i spojrzała za mnie.
- Mogę wejść?
- Jasne. - przekroczyła próg. Nie powiedziała nic. Rozglądała się po małym przedpokoju, salonie i kuchni. Jej wzrok przesunął się po książkach leżących na stoliku, kwiatach stojących na parapecie i kilku drobiazgach, które zdążyły pojawić się tutaj przez ostatnie tygodnie.
- To tutaj? - skinąłem głową.
- Tak.
-Tutaj mieszkasz.
- Tak. - przez chwilę patrzyła na mnie.
-  I jesteś tutaj szczęśliwy? - nie musiałem się zastanawiać. Spojrzałem w stronę Naruto.
- Tak. - mama podążyła za moim wzrokiem. Przez kilka sekund milczała.
- Mogę go zobaczyć?
- Oczywiście. - poprowadziłem ją do salonu. Naruto leżał spokojnie, dokładnie tak jak każdego dnia. Mama podeszła do niego powoli. Zatrzymała się przy łóżku. Przez moment nie wiedziała, co powiedzieć.
- To Naruto? - skinąłem głową.
- Tak. -usiadła obok niego.
-  Witaj, Naruto. - jej głos był ciepły.
- Jestem Mikoto. - delikatnie ujęła jego dłoń.
- Wiem, że mnie nie znasz. Ale Sasuke bardzo dużo o tobie opowiadał. - spojrzała na mnie.
- Naprawdę bardzo dużo.
- Mamo... - uśmiechnęła się.
- Nie narzekam. - przez chwilę siedziała w ciszy. Nie patrzyła na niego ze współczuciem. Nie zachowywała się tak, jakby był kimś, kogo można dotknąć tylko przez przypadek. Po prostu była obok. Tak samo jak ja.
- Jest bardzo spokojny. - powiedziała po chwili.
-  Dzisiaj tak. - spojrzała na mnie.
- A wczoraj?
-  Był bardziej spięty. -zmarszczyła brwi.
-  Skąd wiesz? - wzruszyłem ramionami.
-  Jego dłonie były bardziej napięte. - mama spojrzała na jego palce. Potem na mnie.
-  Ty naprawdę zauważasz takie rzeczy?
- Muszę. - odpowiedziałem bez zastanowienia. Dopiero po chwili dotarło do mnie, jak to zabrzmiało. Mikoto uśmiechnęła się lekko.
- Rozumiem. - przesunąłem dłoń po kocu przykrywającym nogi Naruto.
- Zawsze marznie mu bardziej wieczorem.
- Skąd to wiesz?
- Po prostu wiem. - kobieta przez chwilę nic nie mówiła. Patrzyła na mnie. Nie na Naruto. Na mnie.
- Co?
-  Nic.
- Mamo.
- Po prostu próbuję poznać mojego syna na nowo. - zamilkłem. Nie wiedziałem, co na to odpowiedzieć. Więc tylko poprawiłem Naruto koc. Tak jak robiłem to każdego dnia. Po chwili mama sięgnęła po swoją torbę.
- Przyniosłam coś. - spojrzałem na nią.
- Co? - wyjęła niewielkie, drewniane pudełko. Znałem je. A przynajmniej znałem jego kształt. Zmarszczyłem brwi.
- Skąd to masz?
- Znalazłam w twoim starym pokoju. - wzięła pudełko do rąk i podała mi je. Przez chwilę nie potrafiłem go otworzyć.
- Myślałem, że to zginęło.
- Ja też. - przesunąłem palcem po lekko wytartym drewnie. Pamiętałem je. Otworzyłem wieko. W środku leżało kilka starych zdjęć. Na jednym z nich byłem ja. Młodszy. Obok mnie stał Naruto, a za nami Kushina i Minato. Na kolejnym siedzieliśmy razem na trawie. Naruto miał rozczochrane włosy, brudne kolana i ten sam głupi uśmiech, który pamiętałem z dzieciństwa. Zaśmiałem się cicho.
- Nic się nie zmieniłeś, młotku. - mama spojrzała na fotografię.
- Byliście wtedy nierozłączni.
- A później wszystko się popsuło. - mój uśmiech zniknął. Mikoto nie próbowała mnie pocieszać. Po prostu siedziała obok.
- Chciałam mu to oddać. -  powiedziała po chwili. Spojrzałem na nią.
- Jemu?
- Tak. - podała mi zdjęcie.
-  To jego przeszłość. Nie powinno zostać zamknięte w moim domu. - przez moment patrzyłem na fotografię. Potem położyłem ją na stoliku obok Naruto.
- Zostawimy ją tutaj.- kobieta skinęła głową. Przez kilka kolejnych minut rozmawialiśmy o zdjęciach. O Kushinie. O Minato. O tym, jak Naruto kiedyś potrafił wbiec do domu cały ubrudzony i twierdzić, że to wcale nie była jego wina. Śmiałem się. Naprawdę się śmiałem. A mama patrzyła na mnie z tym samym delikatnym uśmiechem. W pewnym momencie Naruto zaczął się lekko zsuwać na poduszce. Zauważyłem to od razu.
-  Poczekaj. - przerwałem rozmowę. Podszedłem do niego, poprawiłem poduszkę i ostrożnie przesunąłem jego ciało, aby było mu wygodniej. Sprawdziłem, czy koc dobrze zakrywa jego nogi. Dopiero wtedy wróciłem na swoje miejsce. Mama nic nie powiedziała.
- Co?
- Nic.
- Znowu to „nic". - uśmiechnęła się.
- Po prostu patrzę.
- Na co?
-  Na ciebie. - westchnąłem.
- Mamo...
- Zawsze byłeś taki?
- Jaki?
- Taki, który zostaje. - przez chwilę nie odpowiadałem. Spojrzałem na Naruto.
- Nie wiem. - lekko się uśmiechnąłem.
- Chyba wcześniej nie miałem dla kogo. - mama odwróciła wzrok. Nie wiedziałem dlaczego, dopóki nie zauważyłem, że szybko otarła policzek.Udawałem, że tego nie widzę. Później przygotowałem Naruto do obiadu. Mama chciała mi pomóc, ale pokręciłem głową.
- Dam radę.
- Wiem. -usiadła obok i obserwowała. Karmiłem Naruto powoli. Robiłem krótkie przerwy, tak jak nauczyłem się przez ostatnie miesiące.
- Nie wiedziałam, że aż tak dobrze wiesz, czego potrzebuje. - powiedziała cicho.
- Codziennie się uczę.
- A jeśli czegoś nie wiesz?
- Sprawdzam. - popatrzyła na mnie.
- I tak po prostu?
- A jak inaczej? - uśmiechnęła się.
 - Właśnie. - poobiedzie zabrałem Naruto do ogrodu. Mama poszła za nami. Pokazałem jej grządki.
- Te są truskawki.
- Ty je posadziłeś?
- Tak.
- A te?
- Pomidory. - przykucnęła przy jednej z roślin.
- Naprawdę o niego dbasz. - spojrzałem na ogród.
- Staram się.
- Nie. - podniosła wzrok.
- Ty się nie starasz. - zdziwiłem się.
- Co?
- Ty po prostu to robisz. - nie odpowiedziałem. Bo chyba właśnie tak było. Nie zastanawiałem się każdego ranka, czy mam ochotę się nim zająć. Po prostu to robiłem. Tak samo jak podlewałem rośliny. Tak samo jak poprawiałem mu koc. Tak samo jak rano mówiłem „dzień dobry". Nie dlatego, że oczekiwałem odpowiedzi. Tylko dlatego, że chciałem, żeby kiedyś, jeśli Naruto wróci, wiedział, że przez cały ten czas ktoś przy nim był. Mama wstała.
- Sasuke?
- Tak? - przez chwilę patrzyła na mnie.
-  A jeśli on nigdy się nie obudzi? - poczułem ucisk w klatce piersiowej. Nie odwróciłem wzroku. Spojrzałem na Naruto. Na jego spokojną twarz. Na człowieka, który od miesięcy nie powiedział ani jednego słowa.
- To nadal będzie Naruto. - Mikoto zamilkła.
- Nie wiem, co będzie jutro. Nie wiem, czy kiedykolwiek otworzy oczy. Nie wiem, czy jeszcze kiedyś się ze mną pokłóci. - uśmiechnąłem się smutno.
-  Ale to nie zmieni tego, kim dla mnie jest. - mama przez chwilę patrzyła na mnie. Potem podeszła i objęła mnie. Tym razem nie próbowałem udawać, że tego nie potrzebuję. Oparłem brodę na jej ramieniu.
- Jestem z ciebie dumna, Sasuke. - przymknąłem oczy.
- Nie musisz.
- Wiem. - przytuliła mnie mocniej.
- Ale chcę. - kiedy się odsunęła, spojrzała jeszcze raz na Naruto.
 - Mogę przyjechać tutaj jeszcze kiedyś? - spojrzałem na nią.
 - Możesz.
- Nawet jeśli nie będzie żadnej zmiany?
 - Zwłaszcza wtedy. - skinęła głową. Wróciłem wzrokiem do ogrodu. Małe grządki, które jeszcze niedawno były tylko kawałkiem zaniedbanej ziemi, zaczynały powoli nabierać życia. Tak jak wszystko tutaj. Powoli. Bez wielkich cudów. Po prostu dzień po dniu. A kiedy mama odjechała, wróciłem do salonu. Zdjąłem kurtkę i podszedłem do Naruto. Poprawiłem mu koc. Przez chwilę patrzyłem na zdjęcie leżące obok jego łóżka. Na dwóch chłopców, którzy jeszcze nie wiedzieli, ile życia przed nimi.
-  No i co, młotku? - uśmiechnąłem się lekko.
- Mama chyba cię polubiła. - cisza. Nie czekałem na odpowiedź. Usiadłem obok niego. Tym razem po prostu byłem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz