„Może właśnie wtedy, gdy przestałem czekać, on zaczął do mnie wracać."
Ranek. Nie poranek jak każdego dnia. Pospałem trochę dłużej niż zwykle. Cały czułem się obolały. Każdy mięsień w moim ciele dawał o sobie znać. Nie myślałem, że budowa altanki może dać mi w kość. Zwłaszcza, że dzień wcześniej nie czułem żadnych objawów. Westchnąłem przymykając powieki. Zdecydowanie zmęczenie dawało mi się we znaki. Obróciłem głowę w kierunku Naruto. Przez chwilę obserwowałem jego przymknięte powieki, unoszącą się klatkę piersiową. Z tego amoku wyrwał mnie głos przesłuchanego zamka. Czyżby było już tak późno? Uniosłem brew do góry. Niechętnie zwlekłem się z łóżka. Podszedłem do śpiącej postaci, pogładziłem jego włosy.
- Witaj młotku. - uniosłem kącik ust do góry. Nadal w piżamie pomaszerowałem do kuchni. Fumiko lustruje mnie od góry do dołu, stawia zakupy po czym nastawia czajnik. Z szafki wyjmuje duży kubek. Nie mój ulubiony. Tylko solidny kubek, gdzie pomieściłyby się moje dwie kawy.
- Kawa? - bez słowa skinąłem głową. Podparłem głowę o rękę. Moje oczy momentalnie się przymknęły. Nie wyobrażałem sobie, aż do tej chwili jak ciężka potrafi być praca fizyczna. Dlatego mój szacunek stał się jeszcze większy do osób pracujących fizycznie. Kilka minut później ten duży kubek z parującą kawą stanął przede mną. Uniosłem głowę.
- Dziękuję. - wymamrotałem zmęczonym tonem głosu.
- Sasuke kiedy ostatnio się wyspałeś? Kiedy spałeś więcej niż te kilka godzin? Wiem, że masz dużo obowiązków, ale sen też jest ważny. - popatrzyła na mnie z troską.
- Nie wiem. - wzruszyłem ramionami upijając łyk kawy.
- To niedobrze. Musisz zacząć dbać o siebie.
- Przeżyje.
- Tego właśnie się obawiam. Że będziesz próbował przeżyć wszystko sam. - rozszerzyłem tęczówki. Mało kto mi tak mówił. Brzmiało to niemal jak troska. Jednak nic nie odpowiedziałem na jej słowa. Bo sam nie wiedziałem co mógłbym odpowiedzieć. Czy były takie słowa. Nakarmiłem Naruto, odniosłem naczynia do kuchni jednak kobieta nie pozwoliła mi ich umyć. Kazała mi się drzemiąc. Zabawne. Najpierw daje mi niemal dzban kawy, a potem każe zasnąć. Pokręciłem niedowierzająco głową. Jednak bez zbędnych kłótni pomaszerowałem do salonu. Naruto siedział na swoim łóżku, usiadłem obok niego uprzednio poprawiając kołdrę. Pozwoliłem sobie ponownie oprzeć policzek o jego bark. W tym geście było coś kojącego. Sam do końca nie wiedziałem co. Jednak było to miłe uczucie. Może przez to czułem się bliżej niego? Moje oczy samoistnie zaczęły się przymykać, a dłoń opadła mi tuż przy jego, która była okryta kołdrą. Zasypiając nie poczułem, ani nie zauważyłem jak jego palce się poruszyły. On natomiast lekko dotknął moich palców. Ironia. Nie byłem świadom tej reakcji, chociaż kiedyś czekałem na nią niemal jak na narkotyk. Teraz już tego nie chciałem. Nie chciałem wypatrywać cudów. Nie. Zmieniłem ten sposób myślenia. Nie chciałem tego. Jednak ta reakcja nie trwała długo. Zaledwie kilka sekund. Nie wiele, ale dla świadomej osoby byłoby to ogromne poruszenie. Dłoń z powrotem znalazła się pod kołdrą. Gdy się przebudziłem nasza pozycja była taka sama jak wcześniej. Lekko odgarnąłem kosmyk włosów z jego twarzy.
- Idę popracować. Zostań. Nie jest dzisiaj za ciepło. Fumiko się tobą zajmie. - mruknąłem. Chciałem skończyć tą altankę jak najszybciej. Abyśmy mieli swoje własne miejsce na ziemi. Miejsce do którego będziemy należeć. Zbudowane na tym co próbowaliśmy parę lat temu. Po powrocie znowu byłem wykończony. Jednak ściany były już prawie wszędzie. Została jeszcze jedna. Chciałem nas osłonić przed wiatrem oraz tym okropnym deszczem. Jutro jak dobrze pójdzie, może uda mi się zacząć składać meble. Usiadłem obok niego.
- Wiesz... chyba znowu dzisiaj przesadziłem. - niemrawo się uśmiechnąłem. - na te słowa jego palce drgnęły. Nie byłem pewien, czy znowu nie mam omamów. Czekałem. Patrzyłem, ale nic się nie stało.
- Hn... - wziąłem książkę z regału i zacząłem czytać. Nie wiem która to była z kolei. Na szczęście Uzumacy mieli dosyć sporą kolekcję. Fumiko weszła do pokoju. Spojrzała najpierw na mnie, a następnie na Naruto.
- Znowu to zrobił? - podniosłem wzrok znad czytanej książki. W jej dłoniach była taca z parującymi kubkami.
- Co?
- Nic. - nic więcej nie mówiąc postawiła tacę na stoliku, po czym wyszła. Zmarszczyłem brwi. Przez chwilę patrzyłem za nią, próbując zrozumieć, o co jej chodziło. Ostatecznie wzruszyłem ramionami i wróciłem do czytania.
Przez resztę dnia była kilka razy. Jednak nie bardzo się odzywała. Bardziej jej wzrok był obserwujący. Początkowo nie zwracałem na to większej uwagi. Sam byłem zmęczony i bardziej skupiałem się na książce oraz odpoczynku. Fumiko natomiast obserwowała chłopaka. Dostrzegła to ponownie. Palce Naruto lekko drgnęły. Kobieta zamarła na moment. Jej wzrok przesunął się na Sasuke, który niczego nie zauważył. Siedział spokojnie, pogrążony w lekturze. Fumiko zacisnęła lekko usta. Mogła mu powiedzieć. Mogła zawołać go i pokazać, co właśnie zobaczyła. Ale przypomniała sobie jego twarz sprzed kilku tygodni. Tę nadzieję, która pojawiła się po pierwszej łzie Naruto. I późniejsze rozczarowanie, kiedy nic więcej się nie wydarzyło.
Nie chciała przechodzić przez to z nim po raz kolejny. Dlatego milczała. Jeszcze raz spojrzała na dłoń Naruto.
— Jeszcze nie... - szepnęła pod nosem. Potem poprawiła mu koc i wyszła, pozostawiając Sasuke w błogiej nieświadomości. Lekko uniosłem brew, ponieważ sam nie zaobserwowałem, że trzeba było poprawić koc. Jednak nic nie powiedziałem. Może potrzebowała tego. Może i ona tęskniła za bliskością z nim? Jednak nie chciała mnie tym obarczać. A ja przecież zabrałem znaczną część jej pracy. Wieczór nadszedł szybciej niż zwykle, a mnie zmęczenie dopadło nawet nie wiem kiedy. Chciałem jak zwykle wykąpać Uzumakiego jednak ona znowu weszła do pokoju. Podeszła do Naruto. Położyła dłoń na jego barku. Następnie spojrzała na mnie.
- Idź spać. Ledwo żywy na nic się nie przydasz. - dobrodusznie się uśmiechnęła. Sama przesadziła chłopaka na wózek po czym zaczęła kierować się do łazienki. Chciałem zaprotestować. Jednak nie miałem siły. Popatrzyłem na ich plecy.
- Dobrze. Tylko weź ten truskawkowy żel. Jest mniej spięty po kąpieli. - wykrzyknąłem. Ona natomiast machnęła ręką. Położyłem się na wersalce i zasnąłem. Tej nocy miałem wiele snów. Jednak w każdym był on. Jego uśmiech. Gdy ja spałem oni wrócili, nakarmiła chłopaka. W pokoju było cicho. Naruto ponownie poruszył palcami. Zupełnie jakby czegoś szukał. Fumiko w milczeniu obserwowała.
- Nie martw się. On jest obok. Tylko musiał iść wcześniej spać. Był bardzo zmęczony. Nie zostawi cię. - poczochrała jego blond włosy, a na twarzy zamajaczył lekki uśmiech. Położyła nastolatka do łóżka, przykryła szczelnie kołdra. Upewniwszy się, że nic nam nie brakuje pogasiła światła i wyszła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz